Mój trzeci wyjazd do Kenii...
- Karolina Błażejczyk
- 17 sty
- 2 minut(y) czytania
Dzisiaj z perspektywy czasu uważam, że był przełomowy. Otworzył mi oczy na wiele kwestii, spojrzałam szerzej i zobaczyłam więcej. Uświadomiłam sobie również, że chcę aby moja przyszłość miała wiele punktów styku z tym miejscem. To właśnie wtedy narodził się pomysł pisania bloga i dzielenia się moimi doświadczeniami i wiedzą dotyczącą Kenii.
To w końcu wtedy podjęłam też decyzję, że muszę zmienić wiele w moim życiu, żeby pójść dalej za swoimi pasjami.
Wylatywałam w dzień swoich urodzin, na miejsce dotarłam późnym wieczorem (pomimo tego, że wylądowałam około 16:00) wyjątkowo długo trwała przeprawa promowa, takich korków nie doświadczyłam jeszcze nigdy.
Emocje po dotarciu na miejsce ... w sumie miałam wrażenie, że wyrywa mi serce z radości. Tak jak poprzednim razem, miałam wrażenie że po prostu wróciłam do swojego miejsca na Ziemi - to takie motyle w brzuchu połączone z adrenaliną, radością, wzruszeniem.
Jadąc przez zatłoczoną Mombasę, łzy jak zwykle płynęły po policzkach. Upał był okropny - biorąc pod uwagę korek na prom na około 2 godziny, wyłączoną klimatyzację w samochodzie i zmęczenie po podróży, naprawdę jedyne czego chciałam to dotrzeć na miejsce.
Tym razem zatrzymałam się przy Galu Beach - w cottages Upani in Diani. Wybrałam to miejsce właściwie trochę przez przypadek (chociaż za bardzo nie wierzę w przypadki), oddalone od centrum Diani ok. 7 km, zupełnie nie znałam tej okolicy, za wyjątkiem tego że wiedziałam, że jest bardzo blisko Soul Breeze Diani - które ostatnim razem, totalnie mnie zauroczyło. Po przyjeździe, szybko ogarnęłam kolację , a potem położyłam się w pięknym ogrodzie przy basenie i leżąc pod palmą zachwycałam się pełnią księżyca i gwiazdami na niebie. Lepszego prezentu na urodziny nie mogłam sobie sprawić.
Zasnęłam dość szybko. Następnego dnia rano obudził mnie wschód słońca, wyszłam na balkon i padłam z zachwytu - za płotem praktycznie nic... tylko niekończąca się zieleń i kilka chatek kenijczyków. Już widziałam, że wybór tego miejsca to był strzał w dychę !
Nie pozostało mi nic innego, tylko iść na plażę...
Karolina
Comments